Logowanie

Wspomnienia Brema

morze pnocne jf 05„W trakcie mojego „erazmusowego semestru“ pojechałam do Bremy, najmniejszego i najprzyjaźniejszego landu w Niemczech. Studiowałam na Hochschule Bremen, położonej na zachodnim brzegu Wezery. Dla niewtajemniczonych Wezera to nie tylko rzeka, ale duma Bremeńczyków.(…)

Jak Bremeńczyk dostaje się nad Wezerę? Najczęściej swoim rowerem. Jako tymczasowa mieszkanka Bremy podporządkowałam się tej tradycji i ochoczo pedałowałam przez malownicze zakątki Bremy. Mieszkałam zaraz koło stadionu, więc mogłam codziennie rozkoszować się zieloną trasą wzdłuż Wezery. Rower okazuje się często wybawieniem, szczególnie w czwartkowy poranek, kiedy to tymczasowy Bremeńczyk próbuje dostać się do domu. Jaka radość ogarnia go na myśl o wiernym rowerze, przypiętym za rogiem.  I już pedałuje wyludnionymi, cichymi ulicami miasta. Teraz Brema śpi, tylko nieliczni rodowici
i tymczasowi Bremeńczycy snują się po ulicach. Ostatnia prosta i juz jesteśmy w Viertlu
(tą dzielnicę zamieszkują alternatywni, ekologiczni, punki i studenci!) i tu ku naszemu zaskoczeniu nie wszyscy zasnęli. W małych knajpach słychać śpiewy - kto mówi, że Niemcy nie umieją się bawić do białego rana, jest w błędzie.
Najtrudniejsza była chwila rozstania z innymi tymczasowymi Bremeńczykami, którzy przybyli z całego świata, by tak jak ja studiować w Bremie.

To dzięki programowi Erasmus mogłam stać się tymczasową Bremenką. Inni studenci z naszej uczelni byli tymczasowymi mieszkańcami Almerii, Grenady, Huelvy, Bielefeldu, Eskisehir i innych miast.( aut.: J. Fiećko)

 

/STYPENDYSTKI ROKU AKADEMICKIEGO 2007/2008 – TURYSTYKA I REKREACJA

Milena Matysek, Natalia Popierz, Joanna Fiećko, Uczelnia:  Hochschule Bremen, Niemcy /